1 maja 2017

Różowe szaleństwo

 Od kiedy pamiętam kusiły mnie zmiany kolou włosów. Już w podstawówcę męczyłam mamę o zgodę na pasemka, później gdzieś się przewijały różowe pasma włosów itp. Nie jestem ryzykantką i mimo, że często mam ochotę na zmianę, z włosami gram raczej bezpiecznie. Zawsze trzymałam się długich włosów w odcieniach blondu. Rok temu zaszalałam i pofarbowałam włosy na niebiesko. Gdybyście przeoczyli, link do posta - tutaj. O ile na początku byłam zachwycona zmianą i wierzyłam w powrót do naturalnych włosów po dziesięciu myciach, niesety zmierzyłam się z rzeczywistością. Z niebieskiego kolor przeszedł w zieleń i towarzyszył mi ok cztery miesiące. Po tym doświadczeniu byłam dośc sceptyczna co do kolorowych włosów, ale mimo wszystko zaryzykowałam z różem i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Tym razem farba zmyła się niemalże całkowicie w ciągu miesiąca. W dodatku muszę przyznać, że przejście z intensywnego różu w odcień przypominający rose gold aż do blondu bardzo mi się podobało. Myślę, że jeszcze się kiedyś skuszę na taką krótkotrwałą zmianę. 



top - bershka
szorty - stradivarius
torebka - mango
trampki - converse







11 sierpnia 2014

Niebieski najgorętszym kolorem lata!


Niebieski to zdecydowanie kolor lata. Co roku któryś z jego odcieni jest tym najbardziej pożądanym. Turkus, baby blue, lazurowy, granatowy, chabrowy, błękit itd. W moim odczuciu idealne kolory dla blondynek i przy okazji bardzo przeze mnie lubiane. W dzisiejszej stylizacji postanowiłam zestawić dwa odcienie niebieskiego. Zwiewną bluzeczkę w bardzo jasnym kolorze baby blue i cienkie granatowe spodnie. Nie ma co się oszukiwać, taki fason na pewno nie odejmuje kilogramów, ale takie spodnie są wyjątkowo wygodne i na lato idealne. 
Mała torebeczka w kolorze pudrowego różu jest śliczną ozdobą i jak na tak małą torebkę, jest dość pojemna. Mam do niej jeszcze gruby łańcuszek, ale szczerze mówiąc wygodniej jest ją nosić w dłoni. Podobają mi się ćwieki(?) w kolorze torebki na przodzie. Dzięki nim torebka mimo cukierkowego koloru nie jest zbyt słodka. Beżowe wiązane sandałki już dobrze znacie. Od zeszłego roku wciąż są moimi ulubionymi butami na lato i chociaż powoli widać po nich jak często je noszę, nie wyobrażam sobie żeby mogło ich zabraknąć w mojej kolekcji obuwia. 












spodnie: romwe | top: Dorothy Perkins | buty: stradivarius | torebka: romwe

Follow me:

9 kwietnia 2014

Parka idealna na wiosnę.

Wyjazdy, uczelnia oraz częste ćwiczenia ostatnio pochłonęły mnie do reszty. Przed chwilą wróciłam do domu, czekając na chińszczyznę postanowiłam napisać dla Was nowy post. Nie wiem jak Wy, ale ja należę do bardzo niezdecydowanych osób i kiedy jestem głodna, nawet nie wiem na co mam ochotę. Ostatnio trafiłam na stronę foodpanda, która rozwiązuje mój problem.
Dzisiejsza stylizacja jest taką moją codzienną, kiedy nie mam potrzeby się stroić. Mimo, że jestem zwolenniczką aktywnego trybu życia, uwielbiam kiedy się dużo dzieje i nie mam czasu na lenistwo, miło jest czasem nie mieć konkretnego planu. Lubię takie spokojne dni. Jeansy, bluza, na wierzch cienka parka. Nic takiego, mam się czuć po prostu swobodnie. Chociaż całość jest raczej na luzie, nie byłabym sobą zakładając do tego buty sportowe. W szpilkach czuje się jednak najlepiej. Tak czuje się najlepiej w ciepłe, wiosenne dni kiedy nie mam żadnych obowiązków.
















zdjęcia: Ola

parka: sheinside | bluza: romwe | spodnie: stradivarius | torebka: Oasap | buty: czasnabuty

17 marca 2014

Wiosenna stylizacja

Z wiadomości jakie od Was dostaje, wynika, że wszyscy już czekają na posty z nowym kolorem włosów. Zdjęcia pojawiły się już na facebook'u i instagramie. Mimo, że zmiana jest dość duża, zupełnie jej nie odczuwam. W dniu farbowania czułam się nieswojo i włosy wydawały mi się ciemniejsze niż w rzeczywistości. Obecnie mam kolor bardzo zbliżony do mojego naturalnego koloru, może minimalnie ciemniejszy. Osobiście nie rozumiem osób, które zasypały mnie wiadomościami o zatraceniu siebie poprzez zmianę koloru włosów. Moim zdaniem, nawet jeśli w przyszłym tygodniu zafarbuje się na rudo czy niebiesko, nie zmieni tego jaką osobą jestem. Przecież to nie pierwsza i na pewno nie ostatnia zmiana w moim wyglądzie. 
Przyznam Wam się, że ta stylizacja wyszła mi całkowicie przypadkiem. Miałam konkretną wizję jak wszystko ma wyglądać. Początkowo wszystkie dodatki miały być w kolorze baby blue, a jedynie sukienka miała pozostać kontrastująca. Pech chciał, że mój upatrzony żakiet został wykupiony, więc ruszyłam w poszukiwaniu jakiegoś zastępstwa. Nie mieściło mi się w głowie, że mogłabym założyć coś w innym kolorze, a jednak padło na ten w kolorze morskiej zieleni. Buty, które również miały być jasno niebieskie, zostały zamienione na te pastelowo różowe. Wszystko przez to, że kurier do mnie zapukał i przywiózł taką miłą paczuszkę. Przyznam Wam się, że mam okropny zwyczaj zakładania wszystkiego co nowe, nawet jeśli mam w tym chodzić tylko po domu. Po powrocie z zakupów w pierwszej kolejności przymierzam wszystko i cieszę się jak dziecko. W ostateczności niebieskie pozostały jedynie detale, czyli naszyjnik i paznokcie. Mimo, że nie udało mi się stworzyć zamierzonego efektu, takie połączenie również przypadło mi do gustu.
Wiosna póki co bawi się z nami w kotka i myszkę. Raz jest niesamowicie ciepło, tak jak w ubiegły czwartek, kiedy robiłam te zdjęcia. Innym razem jest zimno, wieje i pada deszcz (a nawet śnieg), tak jak dzisiaj. Wszyscy wokół kichają, kaszlą i żalą się na przeziębienie. Niestety ja również.












zdjęcia: Martyna

żakiet: zara | sukienka: zara | płaszcz: stradivarius | buty: czasnabuty | torebka: Oasap

6 lutego 2012

włosy

No i w końcu. Po tylu prośbach napiszę co robię z włosami. Udało mi się nawet znaleźć paletę kolorów, żeby było łatwiej.

Kolor. Najpopularniejsze pytanie jakie dostaje to jakiej farby do włosów używam. Nigdy nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie. Włosy zawsze farbuje u fryzjera, w innym wypadku bałabym się, że zrobię sobie krzywdę. Jeśli ktoś byłby zainteresowany i jest z Lublina lub okolic, to ja szczerze polecam swojego fryzjera:
Salon Fryzjerski "Alina"
ul. Fabryczna 3a paw 1  lok 6
tel. 81 746 47 87


Paleta kolorów Londy. Zaznaczyłam dwie farby. Moim zdaniem obie są świetne. Najpierw używałam tej z fioletowych odcieni. Po pierwszym farbowaniu efekt był jak na zajęciu poniżej, później niestety kolor się lekko zmył i był bardziej blond niż popielaty. Obecnie używam farby z niebieskich odcieni. Są do siebie bardzo podobne. Szczerze mówiąc zależało mi na uzyskaniu koloru bardziej popielato-siwego, jednak farby w tym kolorze podobno lubią wyjść zielone na farbowanych już włosach... 
Moje naturalne włosy to dość jasny blond. Jeśli macie ciemne włosy przypuszczam, że kolor wyjdzie zupełnie inny. Najlepiej dobór farby skonsultować z fryzjerką.


Ponieważ kolor to nie tylko farba, używam srebrzystych szamponów i płukanek. Przynajmniej raz w tygodniu. Włosy mają wtedy bardzo ładny odcień i można uniknąć brzydkiego żółtego koloru, który często widzę na głowach dziewczyn, które chciały być blondynkami.
Do tej pory używałam szamponu, który jest pierwszy na zdjęciu. Jak widać kończy się, więc postanowiłam wypróbować taki szampon z Joanny. Myślę, że też się sprawdzi. Zazwyczaj najpierw używam płukanki a później nakładam szampon (nie płucząc wcześniej płukanki). Wszystko można dostać w rossmannie.


Poniżej:
Szampon Pantene pro-v intensywna regeneracja. Jest całkiem niezły jednak odżywka z tej serii to mój mistrz. Często zmieniam kosmetyki, więc wypróbowałam. Bardzo lubię szampony Londa Professional.

Odżywka Londa Professional visible repair. Wystarcza na bardzo długo i jest świetna. Do kupienia w sklepach feyzjerskich lub w salonach.

Jeden z moich nowszych nabytków to Pantene pro-v serum scalające rozdwojone końcówki. Zapowiada się całkiem nieźle. Kosmetyk należy wetrzeć w suche końcówki i nie spłukiwać. Trochę się obawiałam, że włosy będą wyglądać na tłuste, jednak serum świetnie się wchłania i nie ma po nim śladu.




Żeby nie kłamać, moje włosy wcale nie są takie uniesiony z naturalnych przyczyn. Są taki po wysuszeniu a później są oklapnięte czego bardzo nie lubię. Dla uzyskania efektu takiego jak na zdjęciach powyżej przydają mi się wałki. Nie nakręcam ich po to żeby mieć burzę loków, a jedynie dla zwiększenia objętości. Mokre włosy dzielę na trzy części i po kolei suszę (zaczynając od czubka głowy). Suche włosy nakręcam na wałki. Nie robię tego dokładnie, zazwyczaj używam tylko siedmiu wałków żeby za bardzo się nie pokręciły, ale były uniesione u nasady. Kiedy nie mam czasu na takie zabawy, po prostu je lekko tapiruje u nasady.


Dla utrwalenia lakier, dla mnie jest niezbędny. Lubię wymyślać nowe fryzury a bez niego szybko straciłyby swoje piękno.




Mam nadzieje, że będzie to dla was przydatne :)